Xi’an – więcej niż Terakotowa Armia

Xi’an – więcej niż Terakotowa Armia

 

 

Armia z zaświatów

Kiedy byłam dzieckiem miałam książkę: Cuda świata. Były tam wiszące ogrody Babilonii, starożytna świątynia Artemidy, piramidy. Jednak moją największą uwagę zawsze zwracała Armia z Terakoty.   7, 5 tysiąca żołnierzy z końmi pochowanych w grobie tajemniczego cesarza Qin. Mogłam sę długo wpatrywać w ich rysy, ich zbroje. Każdy przecież był inny. Nie mogłam wtedy nawet przypuszczać, że pewnego dnia stanę w tym grobowcu, tak odległym i nierealnym wtedy. Grobowcu z świata, który przecież dawno temu przestał istnieć. Kiedy w końcu tak się stało poczułam coś dziwnego i niesamowitego. Oto przede mną było jedno z najważniejszych osiągnięć ludzkości. Może nie w sensie pchnia nas do przodu, ale świadectwa kultury i ta świadomość, że widzę coś tak wielkiego i tak starego wgniotła mnie w ziemię.

Pewnie nikt by o wojownikach nie usłyszał, gdyby dwóch rolników nie natknęło się na nich podczas kopania studni w latach 70 tych. Jakie musiało być ich zdziwienie, kiedy się okazało, że odkryli bezcenny grobowiec despotycznego cesarza, który chciał być pochowany z całym dobytkiem. Co więcej nadal trwają wykopaliska i  żmudne sklejanie kawałków terakoty w wojowników oraz koni. Samo miejsce spoczynku cesarza, cały podziemny pałac jeszcze nie zostało wydobyte na światło dzienne z obawy przed zniszczeniem.

Żółty Cesarz cierpiał chyba na poważną paranoję, skoro nakazał zabicie 700 tysięcy osób pracujących nad wykonaniem imponującego grobowca, i wykonawców tego krwawego zlecenia również nakazał zlikwidować… Trzeba było niemalże 1800 lat, aby przypadek odkrył jego tajemnicę. Pomyślcie tylko, ile jeszcze takich sekretów czeka na wydobycie! Z tym się jednak nie spieszy chińskim władzom, które boją się powtórzyć błąd z lat 70., kiedy zaraz po odsłonięciu grobowca archeologów zmroził widok żołnierzy. W ciągu paru minut kolorowo pomalowani wojownicy i konie stracili wszystkie swoje barwy.

Xi'an co warto

Armia z Terakoty- gotowa do wymarszu

Nieraz czytałam jęczenie pt. ale się zawiodłem, co to za szpetna hala którą został obudowany grobowiec. Tyle wam powiem, nawet jakby go opakowali gnijącą stodołą to i tak wymiata. Zanim taki ignorant powie, a co tam Armia z Terakoty, to niech sobie lepiej przypomni jakie mamy zabytki w Europie liczące 2200 lat. a w Polsce w szczególności. Ile pracy w to włożono, ilu za to zamordowano i w jakim dobrym stanie dotrwały te posągi do dzisiaj. Dla mnie to najwspanialsza rzecz jaką kiedykolwiek widziałam jeśli chodzi o wytwory ludzkiej ręki. Tak wielkie wrażenie zrobiła na mnie jeszcze Nike z Samotraki, ale to inna kategoria.

Xi’an miasto marzenie imperatora

W Xi’An rządziło 73 cesarzy. Dla porównania w Polsce mieliśmy 29 królów   Xi’An pyszniło się takim splendorem, że niejeden marzył, żeby mieć podobne miasto u siebie. Japończycy szczególnie. Dlatego w swojej pierwszej stolicy Narze, skopiowali od niego niemal wszystkie budowle w VIII w. I całe szczęście, bo do dziś żadna z nich w Xi’An nie przetrwała. Sama Nara wymiata, to zdecydowanie jedno z najlepszych miejsc jakie odwiedziłam w Azji.

Z Xi’An z czasem przeniesiono stolicę i miasto straciło  na znaczeniu.Na pewno warto tu wpaść po coś więcej niż obejrzenie Armii. Fajny jest sam klimat miasta, bez wielkomiejskości, bez pędu..

 

Xi an co warto

Wieża na murach obronnych Xi’An

Czy warto się zachwycać żarciem w słynnej dzielnicy muzułmańskiej?

Na śniadanie lunch zostałam poczęstowana 2 kielkonkami lokalnego alkoholu. A mówią, że Polacy to pijusy… No to Ganbej! Czyli dosłownie ‘ Wysusz szklankę‘ – tamtejsze Na zdrowie!  Nauczcie się tego zwrotu, jestli jedziecie do Chin, zobaczycie jaki szalony entuzjazm to wzbudzi u lokalsów.

Zaraz potem w południe wyruszyłam z moimi hostelowymi kompanami, z których dwójka jest z Xi’ an na spacer po mieście. Odwiedziliśmy słynną muzułmańską dzielnicę. Tętniącą życiem. Kolorową. Pełno na niej lokalnych przysmaków, proszku na brązową zupę z owocu którego nazwy nie znam, słodyczy ze słodkiego ryżu, mięsa z grila, szaszłyków z całego kraba. Można nawet za darmo obejrzeć magiczne sztuczki, a za opłatą nauczyć się ich. Sprzedają tu świerszcze w miniklatkach i wielkie płachty wątroby z ogromnego zwierza oraz bawole rogi. Przy straganach wiszą całe prawie całe szkielety obleczone odrobiną mięsa. Miejscami ten spacer przypominał mi dziwną krainę z Nagiego Lunchu. Wiecie, tam gdzie się wchodziło do fabryki specyfików.

Moi kompani kategorycznie odradzili tutejsze jedzenie, nich zostanie przyjemnością tylko dla oczu. Dlaczego? Bo jak się domyślacie, w takich turystycznych miejscach jest drogo, a walory smakowe niespecjalne. Zjeść pojechaliśmy poza dzielnicę.

Xi an atrakcje -muzułmańska dzielnica

Zapakowaliśmy się do powolnego pływania aka city romantic. Chiński zakryty tuk tuk ma wiele imion i słynie z wolnego tempa, jadąc nim mamy czas na podziwianie mijanych scenerii. Kierowca spał w najlepsze, gdy obudziliśmy go żądając przejazdu do knajpki z wai coś tam- makaronem na ostro. Mijaliśmy senne miasto, ludzi omawiających problemy dnia codziennego w drzwiach domów, plotkujących. Pierwsze skojarzenie stylu życia- Hiszpania.

Xi an co warto. Dzielnica muzułmańska Xi'an

Ubijanie sezamków

 

Co warto zobaczyć w Xi’An

 

Wspinaczkę na 12 metrowy mur rozpoczęłam od Południowej Bramy. Na miejscu można wypożyczyć rowery, aby objechać prawie 14 km mur, ale ja go postanowiłam okrążyć pieszo. Był to błąd, ale czego się nie robi, żeby zaoszczędzić…W czasie wielogodzinnego spaceru zdążyłam obejrzeć akcję straży pożarnej na spokojnej targowej ulicy, gdzie zapłonął budynek oraz tańczących całą grupą na ulicy wieczorną porą Chińczyków. Socjalności od Chińczyków cały Zachód mógłby się uczyć.Nie wiem czy w ogóle można być samotnym w Chinach.

To właśnie te mury polecam Wam zwiedzić najbardziej, zarówno za dni jak i wieczorem, kiedy zostają pięknie oświetlone. Chińczycy są mistrzami nocnego światła. Jak to bywa w szpetnych za dnia dużych miastach Chin, podczas lądowania  mrugały do mnie neonowe wieżowce. Zamiast Państwa Środka niedługo chyba powinniśmy mieć Państwo Neonowego Światła. Każde większe chińskie miasto upodobało sobie głośne świetle krzyki, popatrz to ja największy, najbardziej jaskrawy budynek! Popatrz teraz rządzą Chiny!

Potem odwiedziłam pagody Dzikich Gęsi, które są tu highlightem. Jak już kiedyś widzieliście pagodę, to niewiele się różnią wyglądem od wszystkich innych i w sumie można sobie odpuścić, no ale magia wieku przyciąga. Duża Pagoda jest datowana na 652 rok, a służyła do przechowywania rękopisów buddyjskich.

Pod pagodami kwitło wieczorne życie towarzyskie, młodzież zasuwała na deskorolkach, jakieś pary siedziały na uboczy, starzy plotkowali.Obejrzałam też największy w Chinach i do tego bardzo oryginalny meczet Da Qingzhen Si z 742 roku oraz miałam zamiar zwiedzić taoistyczną Świątynię Ośmiu Nieśmiertelnych.  Ile się naszukałam tej świątyni, tylko gapiący się na mnie jak na zjawisko nadprzyrodzone mieszkańcy dzielnicy potwierdzą. Google maps zawiodło na całej linii i kluczyłam tam i spowrotem. Klimat na dzielnicy oddalonej tylko kilkaset metrów od centrum historycznego skojarzył mi się z Polska ze wczesnych lat 90. Jakbym pamiętała, a nie pamiętam bo się urodziłam w 86 to by pewnie mi i lata 80 się skojarzyły. Warzywniaki z antyczną wagą, podrzędne bary z noodlami i dziwnymi zupami, pewnie odpowiedniki naszych mlecznych barów w wersji jeszcze uboższej, na ulicach większość starych i gospodyń domowych patrzących się bez celu, czasem coś paplających.

Meczet mnie zaskoczył typowo chińską urodą. Xi’An zdobią dwie wieże: Bębna i Dzwonu, które podobnie jak całe miasto lepiej się prezentują w nocy, kiedy rozświetlają je neony.

Pisząc te słowa obżeram się chińskimi cukierkami z supermarketu. Na Końcu Świata wyczytałam, że będąc w Chinach trzeba spróbować mlecznego White Rabbita. Myślę, że fani lodów śmietankowych byliby nimi zachwyceni. Udało mi się trafić jednak na lepsze, bardziej intensywne: dr Shu..I je Wam gorąco polecam, np. durianowy z czekoladą w środku, niebo w pysku.

 

Piękna opowieść o krwawej cesarzowej

Wieczorem poszłam obejrzeć spektakl o cesarzowej z  dynastii Tang wystawiany w Teatrze Muzycznym. O tym spektaklu słyszałam już wiele razy wcześniej, głównie we Francji i z gazetek samolotowych, jako o jednym z najpiękniejszych tego typu na świecie. Nie rozczarowałam się. Piękny taniec w genialnych strojach był ujmujący. Aż trudno uwierzyć, że to opowieść o krwawej cesarzowej, która wymordowała większość rodziny i przeciwników politycznych, aby się dopchać do władzy. Dla poddanych była jednak jak matka: łagodna i opiekuńcza. Nie domyśliłam się z tego przedstawienia i bardzo żałuję, że nie znałam jej historii wcześniej. Spektakl jest szalenie popularny wśród turystów, wobec czego wyświetlają na telebimie angielskie napisy.  Poza tańcem i elementami opery były też wywijasy w stylu sztuk walki. Nie tylko choreografia była zachwycająca, ale również nowoczesna scenografia. Do tego można było zamówić obiad, ale kto by się zajmował jedzeniem kiedy oczy są skierowane cały czas na scenę..

Xi An poza centrum to lasy ponad 30 piętrowych szarych bloków, bardzo wiele z nich dopiero się buduje. Ta ponura monotonna sceneria mrowiska kontrastuje z kolorowo ubranymi mieszkańcami, którym nie brak uśmiechu na ustach. Wieczorami zbierają się żeby razem tańczyć na ulicach, mnóstwo tu młodzieży. W sercu miasta zaś można znaleźć ulicę z samymi barami, handel też ma się tu nadzwyczaj dobrze, nie brakuje galerii handlowych ani straganów na ulicach

xi an co warto -pagota dzikich gęsi

wpis w budowie c.d.n.

Informacje jak dojechać z Pekinu do Xian znadziesz tutaj.

 

Jedwabny Szlak

W Xi’ An rozpoczynał się słynny jedwabny szlak, który wiódł aż do Konstantynopola. Na pamiątkę po mieście są rozrzucone figury handlowców z wielbłądami. Co prawda ta droga handlowa straciła na znaczeniu wraz z odkryciem drogi morskiej do Chin w XVII wieku, jednak dziś Chiny pracują  nad tym, aby utworzyć nowy szlak jedwabny, tym razem kolejowy.

Xian pogoda

Pogoda w dawnej stolicy Chin latem jest gorąca i mokra, zaś zimą sucha i czasem śnieżna. Najlepszy czas na wizytę to wiosna i jesień. Na wiosnę powietrze jest dość suche, dlatego warto się zaopatrzyć w krople nawilżające do oczu i mgiełkę do ciała.

 

 

Wybierasz się do Chin? Może zainteresują Cię artykuły:

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *