Vestmannaeyjar- najdziwniejsze islandzkie wyspy

Vestmannaeyjar- najdziwniejsze islandzkie wyspy

Zalani lawą

Znacie to uczucie, kiedy się gdzieś wybieracie i właśnie pojawił się wam wielki pryszcz na nosie?
Podobnie, a nawet  dużo gorzej czuli się mieszkańcy Vestmannaeyjar, kiedy na mieście nagle niczym grzyb po deszczu wyrósł najprawdziwszy wulkan i zaczął buchać lawą. Zresztą nie tylko on, bowiem kilka dni wcześniej przebudził się nieczynny od tysięcy lat wulkan Helgafell, a lawa trysnęła z 40 różnych miejsc, zaś ziemia się rozstąpiła na wschodniej części wyspy. Można naprawdę było pomyśleć że właśnie nadszedł Armagedon! Czerwone strumienie spływały zboczami, a czarny pył zasypywał domy, wdzierał się w płuca, z ziemi buchało ogniem. Jaki to musiał być widok! Lawa chlustała nawet do 600 metrów w górę!

Jak poskromiono wulkan

5 tysięcy ludzi, bo tyle łącznie zamieszkuje wyspy natychmiast ewakuowano. Na początku nie było wiadomo jak podejść do nowego niechcianego lokatora. W końcu po długim namyśle Islandczycy wpadli na iście szatański pomysło, żeby do gorącego krateru wlewać wodę morską.  Musicie wiedzieć, że pewnien fizyk Þórbjörn Sigurðgeirsson ustalił, że lawa po zetknięciu z wodą morską skamienieje. Trochę to jednak trwało… I nie było to jakieś tam gaszenie pożaru strażackimi siuśkownicami. Wodę pompowano przez pół roku, a jak brakło sił wyspiarzom, to z pomocą przyszli Amerykanie wypożyczając im specjalną pompę. Przez te  6 miesięcy mieszkańcy musieli koczować gdzieś tam, hen poza swoimi domami. Dlatego kiedy akcja zakończyła się to aż 1/3 nie wróciła na wyspę.
Plusami erupcji był nowy przybytek terenu. Dziś po wulkanie Eldfell zasypanym czarnym pyłem można się wspinać, i zobaczyć domy, jakie padły jego ofiarami. Pod nim w nowoczesnym budynku znajduje się Eldheimar, czyli muzeum, które przybliża obraz katastrofy sprzed lat.

wulkan Eldfell

Wspinaczka na wulkan

Buszując po archipelagu

Największą atrakcją Westmans Islands są same wyspy, o przedziwnych kształtach. Można się wybrać na krótki rejs pomiędzy nimi.
Jedna z nich, Surtsey wynurzyła się nagle w latach 60. Wyobraźcie to sobie! Najmłodsza wyspa na świecie! Wobec takiego ewenementu ulokowano na niej specjalną stację badawczą obserwującą rodzące się życie. Naukowcy ponoć zabijają się o miejsce w obserwatorium. Surtsey niestety powoli się kurczy, może kiedyś zniknie, jak jedna wyspa, która wyłoniła się na rok z morza, a potem w nim przepadła? W końcu to normalka w tym wulkanicznym archipelagu, gdzie o być albo nie być wyspy decydują erupcje wulkanów i podwodne trzęsienia ziemi. Aktualnie wysp jest 15.

Vestmannaeyjar atrakcje

Atrakcje Vestmannaeyjar

Wyspy znane są nie tylko ze swojej niesamowitej wulkanicznej urody, bowiem na początku sierpnia odbywa się na nich wielki 3- dniowy festiwal Þjóðhátíð, czyli po prostu Narodowy Festiwal.
Grają głównie islandzkie zespoły i dje, błyskają fajerwerki, toczą się dyskusje. Jeżeli jesteście ciekawi jak brzmi tamtejsza muzyka to możecie wejść na stronę festiwalu.
Na szalenie zielonych zboczach porośniętych gęsto trawą można obserwować chmary maskonurów, najbardziej znanych islandzkich ptaków o czerwonym dziobie. Dla miłośników ornotologii zbudowano nawet specjalną zieloną budkę do obserwacji. Poza maskonurami na wyspach występuje 30 innych gatunków ptaków.

Westman Islands atrakcje

Zielony domek do obserwacji ptaków

Sporty wyspiarskie

Ciekawe jest to, że dwa najpopularniejsze sporty na wyspach są jak ogień i woda, całkowicie się wykluczają, stając po dwóch stronach sportowych ekstremów.

Pomiędzy wulkanicznymi skałami i klifami prężnie działa jedno z najpiękniejszych pół golfowych na świecie. Za 30 dolarów za godzinę można się oddawać amerykańskiej grze high society. Jak tam przechodziłąm to akurat grali sami młodzi Islandczycy. Amerykanów na Islandii jest bardzo dużo, jeśli nie najwięcej ze wszystkich turystów.  Pole znajduje się na liście top 200 pól golfowych w Europie.
Tak więc jeżeli jesteście miłośnikami golfa to warto wybrać się na partyjkę na Westman Islands. Jeżeli nie, to i tak wspaniale byłoby nacieszyć oczy tak niezwykłym pejzażem, i poobserwować ptaki, których na tych wyspach jest ponad 4 tysiące.
Drugi, jakże odmienny od nudnego golfa jest lokalny sport Sprangan, który mrozi krew w żyłach. Otóż wyspiarze skaczą po urwiskach i klifach. Kto spadnie, ten dead… Podobno to się nie zdarza… Ten nietypowy sport wziął się ze zwyczaju wykradania pysznych jaj maskonurom, które dla bezpieczeństwa składały je w trudnodostępnych miejscach. Ale co tam mordercze skalne ściany dla łakomego Wikinga!

Heimaey i najeźdźcy

Centrum życia na wyspie to miasteczko Heimaey, liczące ponad 4 tysiące mieszkańców, co jak na ziejącą pustką Islandię jest niemalże metropolią. Nazwa archipelagu pochodzi od Ludzi Zachodu, jak nazwano Irlandczyków, uprzednio schwytanych w niewolę, którzy ukrywali się na tych wyspach. Długo się swoją wolnością jednak nie nacieszyli, gdyż Wikingowie wytropili ich i wyrżneli w pień. Było to w IX wieku. Wiele wieków później do wysp dopłyneli algierscy piraci pojmując w niewolę mieszkańców i wywożąc ich do Afryki. Tylko garstka wyspiarzy odzyskała wolność po opłaceniu okupu.

Vestmannaeyjar atrakcje Vestmannaeyjar atrakcje  islandia co zobaczyć Vestmannaeyjar atrakcje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *