Cuda i dziwy. Północ Tajlandii

Cuda i dziwy. Północ Tajlandii

Czy przechodziliście kiedyś pomostem przez piekło? Czy kiedykolwiek demony wyciągały w waszą stronę lepkie ręce?  Czy widzieliście Wioskę Długich Szyi- gdzie kobiety-żyrafy dźwigają a karku 3 kg obręczy?  Czy słyszeliście wesołe melodie wygrywane przez długowłosego hipisa w mrocznym i dziwnym miejscu? Czy jedliście kiedyś jajka ugotowane w gorących źródłach? Mieliście niezwykłą przygodę w restauracji? Nie??

W takim razie najwyższy czas udać się do na północ Tajlandii!

Biała Świąynia

Biała Świątynia w Chiang Rai

 

Z wizytą w Chiang Mai

Znane jako miasto ponad 300 świątyń jest też rajem dla miłośników  kafejek i oazą backpackersów. Dobrej kawy można wypić więcej w Chiang Mai niż w samym Paryżu!  Dla wielu podróżników którzy nie znoszą tłocznego Bangkoku jest ulubionym miastem Krainy Uśmiechu. Stąd rusza się by eksplorować północ Tajlandii i sąsiedni Laos. Tu zatrzymałam się na jeden z najważniejszych festiwali – Loi Krathong, który tradycyjnie w Chaing Mai jest najpiękniejszy. Festiwalowi jest poświęcony przebłaganiu duchów wodnych. A musicie wiedzieć, że Tajowie bardzo się boją duchów. Wydarzeniu towarzyszy wiele imprez jak parada i słynne masowe wypuszczenie latarń. Relację z festiwalu Loi Krathong znajdziecie tu.

Jedzenie na północy Tajlandii bardzo  różni się od tego znanego z Bangkoku. Przeważa kuchnia mięsna, w szczególności wieprzowina. Jako prawie wegetarianka musiałam się nieźle natrudzić, żeby znaleźć coś jadalnego dla siebie.  Wielkim plusem są niskie ceny, szczególnie w porównaniu z wyspami na południu, gdzie wszystko jest bardzo drogie.W centrum warto wchodzić w boczne uliczki i podwórza, gdyż mieści się tam wiele tanich barów i restauracji.

Doi Suthep –  złota świątynia zrodzona z kości Buddy

Na wzgórzu Doi Suthep w pobliżu Chiang Mai już z daleka lśni złoty klejnot! Nie bez powodu uchodzi za najpiękniejszą świątynię Chiang Mai!  Legenda mówi, że  mnich wiózł kość Buddy, która u stóp wzgórza przełamała się na dwie części. Biały słoń na którym jechał mnich  stanął, zatrąbił i okręcił się trzy razy, po czym zdechł.  Od razu uznano miejsce za święte i skonstruowano na nim świątynię, która stała się jedną z najświętszych w regionie. Odziana w szatę ze złota  Doi Suthep, udekorowana porcelaną i klejnotami  urzekła mnie swoim bogactwem i pięknem. Widok z tarasu jest fenomenalny.

Tip: Podobno najlepiej być na tarasie o zachodzie słońca kiedy cały wypełnia się różowościami, ja jednak nie miałam tego szczęścia.

www.mynameiswind (6)                                                    www.mynameiswind (5)

www.mynameiswind (8)

www.mynameiswind (9)

Niedzielny targ

Niedzielny Targ to wizytówka Chiang Mai. Z miejsca stał się moim ulubionym targiem w Tajlandii ( no dobra może tylko za Chacouakiem w Bangkoku)- nie brak tu rękodzieła, takiego jak ręcznie malowane talerze, haftowane tenisówki ani ubrań z bawełny, która w Chiang Mai osiągnęła szczyt jakości.

Tip: Targ cieszy się szaloną popularnością, szczególnie w czasie festiwalu przewalały się przez niego tłumy. Jeśli pragniecie nabyć kilka pamiątki  lepiej nie zwlekajcie z zakupami aż inni zwiną wam rarytasy sprzed nosa, jak mi koszulkę.

Niedzielny targ w Chiang Mai

Prawda, że piękne? Kiedy dorobię się mieszkania od razu sobie takie kupię!

 

Rzeźbione mydełka

Rzeźbione mydełka

Kabaret Ladyboys

Nie pamiętam kiedy ostatnim razem się tak uśmiałam. Takich kabaretów jest wiele, ale w Chiang Mai jest najlepszy.  Kapitalne połączenie rewii z komizmem.Bardzo bawi, czasem wzrusza!

Odradzam homofobom, bo ladyboysi uwielbiają zapraszać publikę ( a raczej mężczyzn) do zabawy z nimi na scenie. Szczególne upodobanie wykazywali do jednego najbardziej umięśnionego. Publika widząc delikwenta  po raz kolejny na scenie tarzała się ze śmiechu na ziemi.

Tip: na miejscu najlepiej pojawić się  wcześniej, bo miejsca są nienumerowane i obowiązuje zasada: kto pierwszy ten lepszy. W cenie biletu jest jeden drink.

www.mynameiswind (v2)

www.mynameiswind vv

Chiang Rai

Biała Świątynia- nowy cud architektury

Biała Świątynia nie jednego wprawia w osłupienie. Mnie wprawiła w zachwyt. To najwspanialszy przykład współczesnej architektury  jaki do tej pory widziałam. Dzięki wizji najsłynniejszego tajskiego artysty Chalermchai Kositpipat mamy niepowtarzalną okazję przejść z piekła do nieba.  Buddyjska Wat Rong Khun bo tak brzmi jej nazwa zachwyca freskami rodem z pop kultury.  Wśród postaci widnieją m.in  Picachu, Neo z Matriksa czy Johna Sparrow z Piratów z Karaibów.  Po drodze do świątyni las rąk potępieńców  wyciągał  się w stronę  ciał turystów sunących powoli po pomoście, a strażnik darł przez megafon się jak wstrętna papuga: Rrrrapido! Rrrapido! Tłum napiera z każdej strony, bo każdy chce zobaczyć. Każdy che zrobić zdjęcie, bo czegoś takiego się już nie spotka. A ten znowu drze paszczę: Keep going! Keep going!

Warto wiedzieć, że bilet możecie wymienić przy wyjściu na pięknie wydaną broszurę ze zdjęciami świątyni oraz z jej freskami ( wewnątrz obowiązuje zakaz fotografowania). Na terenie świątyni znajduje się małe muzeum poświęcone artyście.

Tip: Zachowajcie bilet. Przy wyjściu można go wymienić za darmo na mikroksiążeczkę o świątyni. Wewnątrz m.in zdjęcia fresków, których nie wolno fotografować.

Po drodze przez piekło lepiej się nie zatrzymywać

Po drodze przez piekło lepiej się nie zatrzymywać

 

 

www.mynameiswind (10)

Spokojni to tylko Złota toaleta

www.mynameiswind (12)

Za parę złotych można się dołożyć do budowy świątyni i zawiesić własną blaszkę

Za parę złotych można się dołożyć do budowy świątyni i zawiesić własną blaszkę

                            www.mynameiswind (1)91     www.mynameiswind (1)98

www.mynameiswind 54

 

Czarne Domy – Baan Dam

Czarne Domy to mroczna wizja kolejnego tajskiego artysty Thawan’a Duchanee. 35 dziwnych budynków stanęło na rozległej posesji. Gdyby nie wiedzieć co znajduje się w ich wnętrzu, to otaczający je park mógłby się wydać przyjemny. Tymczasem artysta robił surrealistyczne instalacje i meble z martwych zwierząt. Tak zryte miejsce w ten deseń  już widziałam i jest to osobliwe Muzeum Natury i Polowania w Paryżu. Mimo tego, że nazwa kojarzy się z dziadkiem w zielonym kubraku i ze strzelbą na ramieniu, to można się bardzo dać zaskoczyć oglądając kolekcje ekscentrycznych eksponatów. Czarne Domy robią o wiele większe wrażenie, choćby z racji swojego rozmiaru. Do tego,  w głównym budynku, jak gdyby nigdy nic siedział brodaty jegomość i grał na gitarze radosne hipisowskie kawałki, zupełnie nie pasujące do ponurej atmosfery.  Co ciekawe Thawan Duchanee był nauczycielem twórcy Białej Świątyni położonej zaledwie 7 kilometrów dalej. Oba miejsca to nie lada gratka dla miłośników sztuki i architektury. Wstęp na teren obiektu jest bezpłatny.

www.mynameiswind (86)

www.mynameiswind (2b)

www.mynameiswind (2)

www.mynameiswind (1)9

www.mynameiswind 98

 

Niespodziewany gość w restauracji

Kiedy stołowaliśmy się w jednej z restauracji tuż obok Białej Świątyni, na parkiecie niespodziewanie pojawił się wąż! Jedni piszczeli z uciechy, inni z przerażenia. Dzielna pani kelnerka obroniła zatrwożonych gości i zdzieliła gada miotłą. Wąż salwował się ucieczką. A wy jaką mieliście największą przygodę w restauracji?

Po drodze z Chiang Mai do Chiang Rai

W międzyprzestrzeni znajdują się gorące źródła ( Hot Springs). Można w sobie w nich ugotować przepiórcze jaja.

Tip: weź ze sobą sól;)

www.mynameiswind (1)23

www.mynameiswind 1234

 

Tuż obok źródeł znajduje się opuszczona świątynia związana z kultem kobry

www.mynameiswind 123

www.mynameiswind 124

Wioska Długich Szyi

Po drodze z  Chiang Mai do  Chiang Rai można trafić do Wioski Długich Szyi, ale jako, że to jest długi temat to najdziecie go w  tym poście.

Czego nie zwiedziłam

A bardzo chciałam, tylko że trzeba było wynająć za drogiego na mój budżet tuk tuka, bo żadne lokalne autobusy tam nie kursują: Ogrody Królowej Sirikit. Podobno fenomenalne. W Bangkoku też jest taki ogród, choć dużo mniejszy i uboższy, ale i tak robi wrażenie.

Doi Inthanon to najwyższy szczyt znajdujący się w pobliżu miasta, znany ze wszystkich folderów reklamujących Chiang Mai.

Sanktuarium dla słoni– nie dla mnie takie rozrywki, ale moim znajomym bardzo się podobało pluskanie ze słoniami

Nie zwiedziłam Złotego Trójkąta, ponieważ wszyscy  ludzie jakich spotkałam i  którzy tam byli mówili, że nie warto.

Kilku interesujących wiosek etnicznych – w celu zobaczenia tych autentycznych, gdzie hordy turystów nie są wożone na wycieczki najlepiej wybrać się  skuterem.

Małego muzeum poświęconego twórcy Białej Świątyni- znajduje się na terenie kompleksu, ale je zwyczajnie przeoczyłam.

Nie poszłam też na trekking. Mnóstwo ludzi ściąga do Chiang Mai kuszonych trekkingiem dla twardzieli, trekkingiem po malowniczych okolicach, trekkingiem po wioskach i mnóstwem innych trekkingów. Jeżeli chcecie się wybrać na trekking w grupie to najlepiej kupować go na miejscu, w końcu w mieście działa mnóstwo agencji turystycznych, co sprzyja konkurencji i targowaniu się. Pewien mój znajomy zarezerwował wcześniej zapłacił za 3 dniowy trekking kilkaset euro!!!  Tym sposobem sporo przepłacił.  Swój trekking znalazł w przewodniku Routarda.

‘Świątynia’ tygrysów. Odrażające. Proszę jeżeli nie jest wam obojętny los dzikich zwierząt poniżej znajdziecie petycję pomagającą je chronić i nie dopuszczającą do otwarcia kolejnej ‘świątyni’, gdzie będą dręczyć tygrysy: https://www.worldanimalprotection.org/help-stop-plans-for-new-tiger-temple

Praktycznie

Dojazd do Chiang Mai: najlepiej pociągiem typu sleeper z Bangkoku, można też samolotem.

Do Chiang Rai można się dostać z Chiang Mai prywatnym minibusem, albo lokalnym autobusem. Podróż tym pierwszym trwa 3 godziny.

Z Chiang Rai odpływa statek do Laosu. Płynie  3 dni. Niestety nie miałam okazji skorzystać, ale kumpela mówiła, że to świetne przeżycie a widoki są nie zapomniane.

Nie polecam dłuższych spacerów w celu przyoszczędzenia na transporcie. Upał i żar lejący się z nieba szybko mogą obrzydzić taką wycieczkę.  Lepiej wynająć skuter albo tuk tuka. Na trekkingi zawsze zabierajcie spory zapas wody.

W Chiang Mai w kilku miejscach funkcjonuje miejska informacja dla turystów, gdzie możecie się wyposażyć w mapy, foldery i cenne rady, chociaż czasami gadają głupoty.

 

 

Wybierasz się do Tajlandii? Może zainteresuje Cię artykuł:

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *