Koh Samet- nieznana tajska wyspa

Koh Samet- nieznana tajska wyspa

W deszczu

Miniwan na lokalnej stacji autobusowej Ekkamai w Bangkoku stał na stanowisku z otwartą maską. Nie wróżyło to nic dobrego. W dodatku zaczęło lać jak z cebra, a nikt jej nie zamykał w dalszym ciągu. Ruszyliśmy z 15 min opóźnieniem. Ale co to jest w skali krajów południowych! Do miejscowości Ban Phe, skąd odływa prom na wyspę  dotarliśmy zgarniając po drodze zmokniętych jak kury pasażerów. Tymczasem autostrada zmieniła się w rwący strumień.Niektóre samochody ledwie mogły jechać, tak wysoko sięgała woda. W Tajlandii właśnie zaczęła się pora deszczowa, pada co prawda  raz czy dwa dziennie. Ale jak! Prysznic na pełny regulator!

Po dojechaniu do celu okazało się, że z przystani nie odpływa już dziś żaden prom. Tajka z baru obok pokazuje, że kaput nie ma statku. Kierowca tuk tuka potwierdza. Coś mi się w to nie chce wierzyć- przecież  na Koh Samet nie sieje pustkami nawet w porze deszczowej!Kiedy robię research w Internecie podchodzi do mnie chłopak i mówi, że może mnie podwieźć na skuterze do następnej przystani oddalonej o 1,5km. Teraz się okazuje że jest więcej miejsc skąd można odpłynąć na Samet! Jak się później dowiedziałam w Ban Phe są aż 4 przystanie. Jedziemy w strugach ulewnego deszczu, w ramach podziękowania trzymam nad nim całą drogę parasol. Może to śmieszne, ale w Azji normalne.

Ulubiona wyspa Tajów

Pewnie się kiedyś zastanawialiście, skoro cała Tajlandia jest załadowana turystami, to gdzie Tajowie wypoczywają?

Jednym z takich miejsc jest oddalona o 200km od Bangkoku niewielka wyspa Samet. Bliskość stolicy sprawia, że jest idealnym spotem na weekendowy wypad. Ulubiona przez  co zamożniejszych Tajówi oraz, co zaskakujące przez Chińczyków. Większość białych o Koh Samet pewnie nigdy nie słyszała. A szkoda, bo kiedy ma się dość zatłoczonego Bangkoku, a nie brakuje czasu to ta wyspa może być idealnym rozwiązaniem.

Na Samet znajduje się 16 piaszczystych  plaż, zaś przedzierając się przez skały można tracić na bezludną. W dodatku chroniący przed słońcem swoją białą skórę Tajowie nie robią konkurencji zajmując cenną nadmorską przestrzeń. Co najwyżej jakiś piknik w cieniu sobie urządzą.

Wyspa jest tak mała, że wiedzie przez nią tylko jedna droga. Całość porasta gęsta tropikalna roślinność, a skały na wybrzeżu całe są obrośnięte małżami. W dzień widziałam kilku Tajów jak odrywali je za pomocą młotka.

Koh Samer w porónaniu do Koh Phi Phi czy nawet Koh Tao jest spokojna. Więcej tu pikników na plaży niż szalonych imprez. Potańczyć można głównie w wymalowanym neonowymi napisami w barze Naga.

 

Praktycznie

Można wypożyczyć skuter za 300baht za dzień(ok. 33zł) lub golfetkę. W tygodniu jest dość spokojnie, za to w weekend robi się tłoczniej. Zdziwiłby się ten kto planuje budżetową wyprawę, w przeciwieństwie to Ko Chang brak tu naprawdę taniej opcji. Najtańszy hostel znalazłam za 400 baht (ok.43zł). Nocleg Runa Hostel. Nie polecam baru hostelu Oddiego, wszystko było fajnie dopóki nie zauważyłam 3 kleszczy koło łóżka.

Dojedziesz tutaj minvanem lub autobusem. Najprościej rezerwować na recepcji swojego hotelu lub hostelu. Cena to ok.300-450 baht. Publiczne autobusy i busy odjeżdżają  z dworca Ekkamai w Bangkoku. Cena ok 150-200baht w zależności od pojazdu. Następnie należy płynąć promem, który kosztuje 50 baht w jedną stronę.

Takie luksusy

 

Wybierasz się do Tajlandii? Może zainteresuje Cię artykuł:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *