Etretat. Artyści i wikingowie

Etretat. Artyści i wikingowie

 

Ukochał je impresjonista Claude Monet. Zresztą za jego czasów na chwilę oddechu ściągał tu cały Paryż. Bywał też Guy de Maupassant. Bywali i inni. Pastelowe kolory wybrzeża i rześkie powietrze koiły ich po całym tygodniu spędzonym w ciasnym Paryżu. W Etretat podziwia się jedne z najpiękniejszych, znanych na cały świat białych klifów. Niektóre z nich wznoszą się na 90 metrów.

Kiedyś Normandię łupili Wikingowie, potem wylądowali tam alianci.

Wiking i  Francuzki. Kto wygrał?

Państwo Wikingów w Normandii istniało ponad 300 lat. Dzicy wojownicy pierwszy raz zasiali strach na Sekwanie w 841 roku. Od połowy IX wieku postanowili osiedlić się we Francji, zamiast wracać jak do tej pory na zimę do siebie.

Rollon był dowódcą Wikingów pływających Sekwaną, w zamian za chrystianizację swoich ludzi i zobowiązanie do zaprzestania ataków na resztę Francji przejął Normandię. W zasadzie to nawet nie wiemy, kim był zwany z francuska Rollons, mógł się równie dobrze nazywać Rolf, Göngu-Hròlfr, Rou. Po przyjęciu chrześcijaństwa został ochrzczony Robertem. Jeden z tych groźnie brzmiących przydomków znaczył tyle co włóczęga. Co go przekonało tak do pertraktacji z Francuzami? Oczywiście kobiety! Ponoć zawiązał kilka związków małżeńskich z francuskimi arystokratkami. Nawet swojego syna wychował w duchu chrześcijańskim.

Nazwa Normandia wzięła się właśnie od najeźdźców z północy Nord nordmann (wymowa norman).

etretat normandia

Po co tam pojechaliśmy

Jak morze to i świeże mule!  Czasami powody wypraw są naprawdę błahe… Czy Guy de Maupassant też miewał takie motywy? Kto wie… Tak. To skorupiaki nas przywiodły do Etretat. Świeższe niż w Paryżu. Co prawda restauracje w Paryżu nie mają sobie równych, ale mule prosto z morza to więcej niż boska rozkosz. Co prawda od czasów Maupassanta i Moneta Paryż został gruntownie przebudowany, wyburzono całą średniowieczną zabudowę, dano miastu odetchnąć szerokimi arteriami, upchano nawet minimalne przestrzenie zielone pomiędzy gęsto osadzonymi kamienicami.  Ale i tak nie chce się z nim spędzać weekendów… Między ścianami jeden krok za oknem… druga kamienica. Ciężko wyglądać za okno i się nie zastanawiać czemu u sąsiada teraz zasłonięte. Pamiętacie tą scenę z Amelii? Która po lornetkowej obserwacji sąsiada spogląda na miasto niczym Batman przed akcją i zadaje sobie to pytanie: Ile par właśnie ma orgazm w Paryżu? 15 czy cos tam. Wierzcie mi to nie był genialny przebłysk scenarzysty, w Paryżu ciężko tak nie myśleć.

 

To tak jak siedzieć w Warszawie albo w Krakowie w wakacje. Dodajecie jeszcze do tego chamowatych Paryżan. Więc pojechaliśmy jeść i oddychać. Oddychanie przestrzenią niezabudowaną bywa konieczne, żeby nie zwariować.

Pojechaliśmy więc do oddalonej o dwie godziny drogi Normandii. Po drodze mijaliśmy tradycyjne wioski, w których pasły się krowy. Było ciepło i wilgotno, kiedy dotarliśmy jednej z najpopularniejszych miejscowości w tym rejonie. Niepoprawnie politycznie wspomnę, że było tam głównie francusko bez domieszek. To mnie dość zaskoczyło, bo na południu, gdzie wcześniej mieszkałam to niespotykany widok.

etretat

Jechaliśmy główną ulicą przy porcie, koło motorówek szlajały się nieliczne dzieci, a znudzeni starzy wyglądali przez okna budynków naprzeciwko. Za tydzień będzie tu tak samo i pewnie z sto lat też.

Jesteśmy prości i złapaliśmy się na tradycyjny wabik. Podobno czerwony wystrój wzmaga apetyt, zatem właściciele lubią stosować ten chwyt, nie powiem, że nie działa. Morskie delicje zostały podane w garnkach, za które mogę zbić, w końcu grunt to porządna oprawa wizualna dania, które od razu uwiodło podniebienie swoją prostotą i świeżością.

Po zaspokojeniu swoich wygłodzonych żołądków wyruszyliśmy w dalszą drogę na kamienistą plażę. Czy akurat na tej wylądowali alianci? Woda była nawet ciepła, nikt jednak się nie palił do zażywania morskiej kąpieli.

Na klifach znajdował się kamienny kościółek i forty z II Wojny Światowej. To tyle zabytków. Tu liczy się natura i spokój.

Samo miasteczko było dość martwe nie licząc turystów. Taka francuska mieścina, gdzie najważniejszym wydarzeniem jest kolacja w sobotę. Natrafiliśmy na kasyno. Puste. Ochrona i automaty. wygrałam całe 2 euro. Nie byłam zawiedziona.

etretat normandia etretat normandia etretat normandia

 

 

 

Dodaj komentarz

Close Menu