10 rzeczy które sprawią, że zakochasz się w Tajlandii

10 rzeczy które sprawią, że zakochasz się w Tajlandii

 

1.Fenomenalny street food.

Wózków z jedzeniem w porze lunchu czy kolacji w Tajlandii tyle co gwiazd na niebie. Niejedno serwuje rozkosz w gębie. Moi faworyci to noodle obowiązkowo posypany orzeszkami, paląca ogniem sałatka z ostryg. Ze słodkośc ikocham najbardziej klasyk deserów mango sticky rice oraz słodycze z kokosa zawijane w liście banana. Świetna też jest galaretka robiona z kokosa.

2.Uśmiechnięci ludzie
Nie bez powodu Tajlandię nazywa się Krainą Uśmiechu.Tajowie uśmiechają się na każdym kroku. W ich kulturze wynikającej z buddyzmu najważniejsza jest harmonia. Nie ma miejsca na awantury czy agresję. ( No chyba, że się doprowadzi do tzw. utraty twarzy albo trafi na pijaną Tajkę/ Taja na imprezie.)
Nawet jeżeli w środku ich roznosi to nie wolno tego okazywać, bo w Azji takie zachowanie nie jest akceptowane. Tu wszystko załatwia się z uśmiechem, i trzeba przyznać, że to działa. Nawet fałszywy uśmiech wywołuje uśmiech i od razu czujemy się lepiej.

3.Szerokie na metr dróżki w przez zielone piekło.

Tak tak, mam na myśli dżunglę i zielone kobierce, pola bananowe i inne szmaragdowe skarby.
Moje top miejsca to Bang Krachao w Bangkoku i Koh Kret niedaleko Bangkoku. Idealne na wyprawę na rowerze

4.Wspaniałe zabytki.

Architektura tajska tak różni się od europejskiej. Ocieka złotem, kłuje w oczy błyskotkami. Największe achy i ochy
wzbudziły we mnie Świątynia Szmaragdowego Buddy w Bangkoku, dostojne ruiny dawnej metropoli Ayutthai oraz Doi Suthep w Chiang Mai

5.Kabarety transwestytów.

Tabu nie do pomyślenia w Europie jest codziennością w Tajlandii. Nie myście sobie, że taki kabaret to jakieś zboczeństwa.
Ot rewia, tańce i skecze. Najlepszy spektakl z tych które widziałam jest w Chiang Mai. Gwarantuje Wam,że nie jeden raz popłaczecie się ze śmiechu.

6.Małe uliczki i labirynty uliczki w Bangkoku.

Bangkoku można nienawidzić za hałas i brud i ja się nie dziwię. Spróbujcie jednak
się zgubić w którejś z małych uliczek Thonburi, skręcić nieopatrznie przy Sathorn Road i już jesteście w innym świecie. Z dala od zgiełku, w leniwym upale dnia, wiją się zielone pnącza, a ptak śpiewa tak:
Wątpię czy ktoś podzielałby moją fascynację ‘tajnymi’ przejściami przy Khao San, ale skręcając w taką ciemną uliczkę czuję się jak w filmie!
Sensacyjnym!

7.Wspaniałą naturę olśniewające parki narodowe, Moje ukochane to Ko Chang i Ao Thang
Zarośnięte dżunglą góry na północy, morskie parki składające się z dziesiątek i setek wysp w sporej części bezludnych, rzadkie zwierzęta, kolorowe rafy koralowe, wodospady,

 

8.Masaż.
Nic tak nie ukoi zmiętolonego ciała jak zgrabne ruchy tajskich rąk. Nie ważne jakby mnie bolał kręgosłup, jak sztywny byłby kark i jak bardzo chciałby mi się wyć z bólu i niewygody bycia we własnym ciele. Tajski masaż jest zupełnie inny od tego, który znamy w Polsce.
Masażystka używa całego swojego ciała do masażu.Siada na pacjencie, zakłada dźwignie.Ugniata i naciąga bez litości. Czasami naprawdę ciężko wytrzymać, ale warto, końcowy efekt
Tajski masaż to balsam dla ciała i miód dla duszy. W końcu w odprężonym ciele
radosny duch!

9.Nocne targi i nie tylko.

W Tajlandii naprawdę szanują spanie.Tajowie nawet śmieją się, że to jest ich sport narodowy.
Zamiast porannych zrywów jak w Europie tu handlarze preferują aż zapadnie zmrok,wtedy
dopiero rozkładają na swoich stanowiskach lokalne wyroby, jedwabne szale, bawełniane koszulki, misternie rzeźbione mydełka.
W kategorii Top prym wiedzie niedzielny nocny targ w Chiang Mai. Gdzie do handlarzy, dołączają tubylcy z gór oferujący swoje rękodzieło, jak malowane talerze, haftowane tenisówki i wiele innych.. Nocne targi to nie tylko ubrania i gadżety, są też nocne targi wyspecjalizowane w jedzeniu, gdzie długo można wybierać ze street foodowego menu.

10.Najsłodsze na świecie owoce.

Możecie się śmiać, ale to jeden z ważniejszych powodów dla których wybrałam Tajlandię. Cóż jedni marzą o willi z basenem, inni o wygranej w totolotka. Mi starczy jak będę codziennie jeść tajskie mango, przegryzać melonem, a od święta zarzucę duriana. Już mieszkając we Francji zrozumiałam, że dobre żarcie to jedno z najważniejszych rzeczy w życiu. Dużo ważniejsze niż rozkminy  Szopenhałera i rozterki niejakiego Nicze.

Palące słońce, ulewne deszcze zmieniające ulice w ciągu 15 minut w rwące potoki, ponad 30 stopniowe upały przez cały rok. Nie ma lepszego przepisu na pełne smaku owoce. Wśród nich możemy znaleźć papaję, mango, i o wiele bardziej egzotyczne mangostany, duriany i jackfruity. Na każdym rogu dostatniemu orzeźwiające smoothie za ok.4zł czy pokrojone owoce za 2zł. W dodatku sezon trwa cały rok, nie trzeba czekać z bijącym sercem na pierwsze tego roku nowalijki, zadowalając się w między czasie plastikowymi pomidorami z Holandii.

MSZ ostrzega

To już mój czwarty czy piąty pobyt w Tajlandii, i tym razem poważny, planuję zostać co najmniej pół roku. Dlatego was ostrzegam, ten kraj uzależnia. Raz się pojedzie i już zawsze trzeba wracać. Zawsze.

 

Wybierasz się do Tajlandii? Może zainteresuje Cię artykuł:

 

 

Ten post ma jeden komentarz

  1. Od dawna marzymy o Tajlandii 🙂 Tym postem jeszcze bardziej nam udowadniasz, że warto odwiedzić ten kraj 🙂

Dodaj komentarz

Close Menu